piątek, 13 lipca 2012

przygotowania

Dzisiaj post o przygotowaniach wakacyjnych. Bo już pomalutku trzeba się szykować.Poczynić najważniejsze zakupy :) , zrobić pranie. To nie jest wcale taka szybka robota. Na wyjazd kupiłam chusteczki do demakijażu , masełko do ciała , antyperspirant i jak to wyczytałam na odwrocie dezodorant w naturalnym sprayu.






Podczas drogi na umówioną kawkę z koleżanką, trafiły mi się podkładki na stół. Stare już mi się znudziły. Odmiana była konieczna:)




sobota, 7 lipca 2012

...


RELAX...

Nie ma to jak trampki :)

Przy okazji spotkania z M. wybrałyśmy się na małe zakupy. Oczywiście zawitałyśmy do rossmana, w którym zakupiłam kosmetyki do włosów.



Wzmacniająca mgiełka do włosów Radical i jedwab do włosów Biosilk. Polecam to jedwabne cudo.

Prezent:)

Z M...poznałyśmy się w szkole średniej.Ona zwariowana, ja trochę mniej:P Jakby nie liczyć minęło 8 lat. Pomimo ciągłych zmian miejsc zamieszkania, nasza mogę to napisać przyjaźń przetrwała do dziś. Od roku M. przebywa za granicą, piszemy do siebie. Przy każdym przyjeździe do Polski spotykamy się :) czas zawsze się znajduję.Chęć tym bardziej.Oto prezent od przyjaciółki, sama bym sobie ich nie kupiła.Będą gościć u mnie długo...!


Zapach damy:P
                               

urlopik tuż tuż :)

Cieszę się bardzo bo już za dwa tygodnie rozpoczyna się mój wyczekiwany urlop :) Wczoraj zarezerwowałam domek nad jeziorem :) Jedzie z nami moja siostra z córeczką . Już nie mogę się doczekać. Odpoczynek się przyda i to bardzo, oby pogoda dopisała bo w tamtym roku było z nią kiepsko :/  Jestem pełna wiary, że w tym będzie inaczej.Już sobie wyobrażam te wieczory i poranki, spacery, wycieczki i kąpiele:) Cudnie!



poniedziałek, 25 czerwca 2012

ujrzeć słońce...

Niestety nie chodzi tutaj o pogodę.Muszę kolejny raz przelać tutaj moje smutki...Bo ostatnio tylko one pojawiają się w moim życiu.Będę marudna.Moje problemy co do innych wcale nie są duże,ale mierzmy się własna miarką.

Ciągle dociera do mnie zło tego świata, zło ludzi z którymi muszę codziennie funkcjonować.Niestety tracimy szacunek do siebie nawzajem.

Jest taka kolej rzeczy, pomimo że czegoś nie lubimy musimy to robić by funkcjonować.Nienawidzę mojego zakładu pracy ani ludzi z którymi pracuję, ale nie mam na razie wyboru.

Mój związek przeżywa muszę to napisać poważny kryzys...tak źle to jeszcze nie było.I obawiam się, że to już się nie skończy dobrze.
Oj smutno...czuję że od środka coś mnie boli...